BŁĘKITNE NIMFY

Co bardziej zaawansowani wiekiem czytelnicy naszego zinu pamiętają jeszcze lata osiemdziesiąte. Czasy te w naszym kraju nie rozpieszczały nikogo, nie wyjąwszy pasjonatów nowej technologicznej zdobyczy – mikrokomputerów. Grono nielicznych szczęśliwców, jakim udało się zdobyć którąś z najpopularniejszych ośmiobitowych maszyn (ZX Spectrum, Commodore 64, Atari XL), mogło cieszyć się wieloma niezapomnianymi grami, jakie oferowały te maszynki o mocy obliczeniowej porównywalnej z dzisiejszymi pralkami (i to tymi z niższej półki).

BlekitneNimfy_img_6225_400intChoć od tamtych pięknych czasów nadejść zdążyło pięć innych generacji sprzętu do grania, istnieją wciąż na całym świecie grupy zapaleńców, tworzących nowe programy, dema (graficzno-dźwiękowe prezentacje, wyciskające ostatnie poty z bebechów poczciwych ośmiobitowców) i gry na komputery z lat osiemdziesiątych. Niektóre z ich dzieł doczekują się nawet wydania na oryginalnych nośnikach danych (głównie kasetach magnetofonowych i dyskietkach).

Podobni pasjonaci zamieszkują również nasz nadwiślański kraj. Jednym z nich jest Paweł Sikor Sikorski, na „scenie” działający niestrudzenie od 1994 roku. Jego najnowsze dzieło to wydana własnym sumptem paragrafowa gra tekstowa Błękitne Nimfy. Jakby wartość nostalgiczna takiej produkcji była zbyt mała, tytuł zaczerpnięty został z utworu Marka Bilińskiego, legendy polskiej muzyki elektronicznej, świecącej triumfy w latach 80 (cover tutworu w wykonaniu Michała Mikera Szpilowskiego stanowi ścieżkę dźwiękową gry). Wydanie zaś to perełka w pełnym tego słowa znaczeniu. Wersja kolekcjonerska, której wyprodukowano 50 sztuk, zawiera numerowaną dyskietkę z grą oraz wyposażenie zapasowe na wypadek, gdyby gałki oczne pod wpływem telewizora kineskopowego zaczęły wypływać. W jego skład wchodzi papierowa wersja paragrafówki, dwanaście kart gracza i kostkę do gry. Autor pomyślał też o wielbicielach gier książkowych, którzy nie mają na stanie zabytkowego komputerka i umożliwił oddzielne kupno wersji „analogowej” za symboliczną kwotę 5,50 zł. Za pośrednictwem Allegro nabyć można czarno-biały zeszycik oraz sześć kart postaci (za dodatkowe 50 groszy dostaniemy jeszcze kostkę do gry). Taki też szlak obrałem, by wkrótce móc cieszyć się mieszczącą 64 paragrafy broszurką.

W tajemniczych okolicznościach przeniosłem się do sztampowego, równoległego świata realiów fantasy, aby – uzbrojony jedynie w zapalniczkę i paczkę papierosów – podjąć się niebezpiecznej misji zdjęcia klątwy z tytułowych nimf. Niebezpiecznej także w praktyce – jak obliczył użytkownik Omoshi z forum Paragrafowegranie, gamebook (czy raczej gamebroszura) zawiera tylko 8 paragrafów z dwiema ścieżkami wyboru, z których żadna nie uniemożliwi przejścia gry. Dużo mówi to także o liniowości produkcji. Z wyjaśnieniami śpieszy sam autor – ale do tego wrócimy pod koniec recenzji.

Prosta rozgrywka, gęsto naszpikowana nieuniknionymi zgonami, wspierana jest przez równie prostą mechanikę. Czasem o przebiegu wydarzeń decyduje wynik rzutu kością sześcienną, czasem posiadane przedmioty bądź sztabki złota. Tym dwu kategoriom ekwipunku autor nie omieszkał się poświęcić oddzielnych miejsc na karcie gry. Nieco śmieszy, że oddzielnie wydrukowano tak proste karty postaci. Z drugiej strony zwraca uwagę fakt, że wykonanie często o wiele bardziej złożonych pomocy autorzy innych gier pozostawiają graczowi. A zatem, mimo wszystko – plus za ten dodatek!

Objętość gry delikatnie mówiąc nie powala, nie mam się więc nad czym rozwodzić. Fabuła jest bardzo prosta i ciężko cokolwiek o niej powiedzieć bez spoilerów. Mogąc grać jedynie w papierową wersję, trudno mi sobie wyobrazić, jakich wrażeń dostarczać musi kontakt z rozpikselowanym oryginałem, przy nastrojowym utworze sączącym się z głośników… Cena paragrafówki nie pozwala jednak narzekać. Poza tym, jak sam autor mówi, gra w założeniu miała mieć jedynie około trzydziestu paragrafów, jej wydanie natomiast jest rodzajem rozeznania, czy na takie twory istnieje jakiś popyt; sprawdzenia, czy jest sens tworzyć większą produkcję tego typu. Wygrzebcie więc drobniaki z zakamarków swoich sof i wspólnie udowodnijmy, że tak!

Michał Leon Ślużyński

Ocena: 6+/10
Tytuł: Błękitne Nimfy
Autor: Paweł Sikorski
Rok wydania: 2012
Do nabycia: Allegro.pl

Jedna odpowiedź na „BŁĘKITNE NIMFY

  1. Pingback: RECENZJA BŁĘKITNYCH NIMF | Masz Wybór

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *