HRABAL – CZŁOWIEK, KTÓRY PIŁ, CZŁOWIEK, KTÓRY PISAŁ…

Niniejszy artykuł pierwotnie ukazał się w kwietniu 2012 roku w siódmym numerze magazynu Masz Wybór.

Trzeciego lutego minęła kolejna rocznica śmierci niezwykłego pisarza, którego twórczość jest mi szczególnie bliska. Dlatego też postanowiłem przybliżyć wam pokrótce nie tyle sylwetkę twórcy, lecz o czym i w jaki sposób pisał. Poniższy tekst to nieco zmodyfikowany zapis krótkiego wystąpienia, jakie wygłosiłem przed kilkoma laty z okazji rocznicy śmierci artysty właśnie.

Buhumil Hrabal (1914-1997). Znany na świecie czeski prozaik tworzący w klimacie praskiej „baśni karczemnej”. Z wykształcenia prawnik, na skutek nieprzychylności władz robotnik fizyczny często zmieniający zawody. Dużo pił. Zginął, wypadając z piątego piętra, gdzie karmił gołębie. Tego dowiecie się z jego biografii. Kim zatem był Hrabal?

Bohumil_Hrabal_1988_český_spisovatel_foto_Hana_Hamplová

Co ma zrobić człowiek, inteligent, w szarym świecie fabryk, hut, terroru, bez pracy w wyuczonym zawodzie, gdy w dodatku nie myśli tak, jak każe władza? Pracować i pić. Taka była odpowiedź, jaką dał życiu Hrabal. Pracował i pił. Przez lata kolejnych zmian stanowisk pracy, jako robotnik kolejowy, komiwojażer, hutnik, czy też pracownik składu z makulaturą, uczył się żargonu zawodowego, harował jak wół i pił. Dużo pił. I tworzył, też dużo. Nie była to jednak zwykła proza, tęsknota za lepszym światem, choć po trosze również i to. Hrabal wlewał w siebie alkohol i przelewał życie na papier. Większość jego dzieł to po prostu autobiografia. Oczywiście nie czysta. Zmieniona, obleczona w pewną estetykę. Hrabalowską estetykę. Rzadko kiedy, nie znając dziejów życiowych Czecha, możemy skojarzyć głównego bohatera bądź bohaterów z autorem. Choć mają wiele wspólnego. Te barwne postacie to pracownicy kolei, hutnicy, czasem artyści. Łączy je dużo, czasem mało, zwykle jest to picie. Picie na umór, picie kulturalne, dla zabicia czasu, dla przyjemności, zagłuszanie problemów życia. Lecz zawsze picie. I dziwki. Stare i młode. Dobre i złe. Kobiety wzniosłe i upadłe. Ale dziwki. Hrabalowi nie raz zarzucano demoralizację, patrzenie na świat przez pryzmat dna butelki, szklanki, kieliszka, praskiego burdelu… W pewnym sensie jest to prawda. A ta, jak ponoć wszystko inne, jest względna. Hrabal to nie tylko szary świat komunistów, rumu i dziwek. To całe nasze uniwersum widziane przez pryzmat czeskiej ironii. Oparte na życiu człowieka, jego upadkach i wzlotach, upodleniu i uwzniośleniu. Wszystko w małym praskim światku jak z psychodelicznej baśni. Wielu to gorszy, wielu śmieszy.

Czy Hrabal jest śmieszny? Czasami bywa. Ale tylko czasami. Często po wersie, w którym pijak krzyczy na głos ważną życiową sentencję, a klnący siarczyście filozof, odrzucając złom, medytuje nad losami świata przychodzą następne wersy. O śmierci. A raczej konaniu, czy też po prostu zdychaniu w nieludzkich warunkach obozów śmierci, półmartwym bydle więzionym w wagonach przez setki kilometrów. Makabra. Całość ubrana w płaszcz wesołego praskiego życia przy kieliszku. Obraz leciwej staruszki pijącej zachłannie księżycówkę z blaszanego kubka, proszącej o jeszcze kilka kropel gorzałki, by mogła zabrać nieco do domu i jej błogi uśmiech, gdy pije, płacząc ze szczęścia wydaje się śmieszny. Za pierwszym razem, może drugim. Nawet trzecim. Później płaczemy. Widzimy młyn bezcelowego życia, które wznosi człowieka ku niebu, by potem wgnieść go w ziemię. Bohaterowie Hrabala nie mają wzlotów, walczą tylko, by nie zostać zgniecionym zbyt wcześnie. A wszyscy dużo piją i żartują. Cieszą się tym swoim życiem. Żyją, żeby nie umrzeć. I piją. Żartują. Żyją. Piją i żartują. Umierają. Żartują… Czy Hrabal jest śmieszny? Czasami bywa. Ale tylko czasami…

Szukacie czegoś wesołego do przejrzenia i odłożenia na półkę? Weźcie Hrabala. Chcecie literatury na światowym poziomie z treścią, głębią? Przeczytajcie Hrabala. Rozbawi was i zasmuci. Swoje życie dał wam w książkach. Sam już nie może mówić. Nie pije. Wypadł. Zabił się. Śmierć była skutkiem upadku. Może upadek jest środkiem do celu. Teraz to już nieważne. To już historia, tak jak magiczne praskie karczmy i cała Czechosłowacja. Historia, którą można poznać. Czy warto? Zdecydujcie sami. Jego utwory są dostępne w większości bibliotek. Przeczytajcie lub nie. Śmiejcie się lub płaczcie. A może jedno i drugie.

Beniamin Muszyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *