ORGANIZACJA PRACY TWÓRCZEJ

Niniejszy artykuł pierwotnie ukazał się w lipcu 2011 roku w czwartym numerze magazynu Masz Wybór.

W poprzednim numerze Recoil gorąco motywował wszystkich nas do wytrwałego pisania gier. Rozwinę teraz ten temat, tym razem skupiając Waszą uwagę na kwestii walki ze zniechęceniem i rozkojarzeniem oraz udzielę kilku rad pomocnych przy pracy twórczej. Nie przedłużając: zapraszam do drugiego para… akapitu i życzę miłej lektury!

organizer-146189_960_720Na początek musimy dokładnie poznać naszego wroga, a jest on naprawdę podstępny! Potrafi zarówno szybko ostudzić zapał, jak i podszepnąć mnóstwo innych pomysłów na „lepsze” spożytkowanie wolnego czasu. Niejednokrotnie siadamy do pisania pełni entuzjazmu, lecz nie mija kwadrans, a już opuszcza nas werwa, zaś myśli zaczynają krążyć wokół wszystkiego, oprócz tworzonego właśnie projektu. Istotne jest zatem samo nasze nastawienie przed rozpoczęciem pisania. Powinniśmy być zdecydowani „coś dziś stworzyć”, nieważne czy wyznaczoną ilość paragrafów, czy też określoną linię fabularną. Dobrym zwyczajem jest wcześniejsze przygotowanie swojego „stanowiska roboczego”. A zatem postawmy na biurku talerz z kanapkami, ciepłą herbatę, paczkę ciastek, czy co kto lubi. Dzięki temu nie będziemy musieli odrywać się od pisania, jeśli najdzie nas „mały głód”. Poza tym takie przygotowania to dobry chwyt psychologiczny, bowiem mamy wówczas przyjemne poczucie, iż naprawdę profesjonalnie podchodzimy sprawy.

Drugim elementem sprzyjającym dyscyplinie twórczej jest odpowiednia atmosfera. Jak wiadomo, jedni lubią pisać przy dźwiękach muzyki, inni wręcz przeciwnie. Podobnie rzecz ma się z miejscem, oświetleniem, porą dnia etc. Zostawmy jednak kwestię indywidualnych upodobań i skupmy się na najbardziej podstawowej kwestii związanej z właściwą otoczką. Powinniśmy odciąć się od bodźców zewnętrznych – nic tak nie rozprasza współczesnego twórcy jak kusząca ikona przeglądarki internetowej bądź migająca radośnie koperta nadesłanej na nasz komunikator wiadomości. Osobiście polecam, aby podczas łączenia cegiełek słów w okazałe budowle zdań w ogóle nie korzystać z sieci, poza ewentualnym sprawdzeniem jakichś potrzebnych nam do sporządzenia prawidłowego opisu informacji, bowiem pokusa zerknięcia na nasze ulubione strony potrafi nadzwyczaj skutecznie wybić z rytmu.

Tutaj dochodzimy do kolejnej, trzeciej, kwestii. Chodzi o potrzebę odpoczynku, szczególnie dającą się we znaki podczas dłuższych „maratonów pisarskich”, bo zdarza się tak, że niektórzy zapaleńcy potrafią dosłownie cały dzień spędzić uparcie rzeźbiąc swoją grę książkową. Rada z poprzedniego punktu jest tu wciąż jak najbardziej aktualna – wystrzegajmy się „szybkich wypadów” w sieć! Szczególnie, jeśli miałyby one miejsce pomiędzy wypełnieniem treścią kolejnych paragrafów. Naprawdę pracuje się znacznie lepiej, jeśli, choćby na kwadrans, skupimy swoją uwagę wyłącznie na pisaniu. Potem oczywiście można poświęcić kilka minut, najlepiej mniej niż pięć, aby łyknąć odrobinę relaksu. Bazując na własnym doświadczeniu, polecam cykle pracy trwające po dwa, trzy kwadranse, zakończone krótką przerwą, najlepiej połączoną z prostymi ćwiczeniami, żeby natleniona krew popłynęła wprost do naszego, wypełnionego świetnymi pomysłami, mózgu. Jeśli w grę wchodzą całodzienne maratony, to najlepiej pracować nie więcej niż dwie, trzy godziny pod rząd, po czym zafundować sobie dłuższy odpoczynek.

Ostatnia już, czwarta rada dotyczy samej motywacji. Jak powszechnie wiadomo nic tak nie zachęca do wzmożonego wysiłku, jak widoczne gołym okiem efekty wykonanej pracy. Dlatego zachęcam Was, abyście przy pracy zapisywali na leżącej gdzieś pod ręką kartce każdy paragraf, który wypełniliście. Najlepiej, po skończonej pracy, dodając jeszcze datę i ewentualnie poświęcony czas. Dzięki temu z dnia na dzień będziecie mogli śledzić swoje postępy. Poza tym jeśli postanowiliście wypełnić danego dnia sześć paragrafów, a uda się Wam napisać cztery, to nie warto wyrzucać sobie braku tych dwóch, w końcu coś mimo wszystko napisaliście. Oczywiście nie należy nagminnie stosować tego wyjaśnienia, bo cała dyscyplina twórcza bardzo szybko legnie w gruzach.

I to już wszystko co chciałem Wam przekazać w tym krótkim poradniku. Wprawdzie wszystkie te wskazówki mogą wydawać się dość oczywiste, lecz to właśnie dobry powód, aby zacząć je stosować. Najważniejsze to znaleźć swój własny „złoty środek”. Powodzenia w poszukiwaniach i pracy twórczej!

Beniamin Muszyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *