SAMOTNY WILK: CIEŃ NA PIASKU

Po długiej przerwie kontynuujemy recenzowanie gier z kultowej serii Samotny Wilk Joego Devera. Tym razem przeniesiemy się do pustynnego Imperium Vasagonii, aby wziąć udział w misji dyplomatycznej. Brzmi to dla Was podejrzanie sielankowo? Cóż, bardzo słusznie!

121Kiedy obciążony obowiązkami redaktor naczelny Mikołaj Kołyszko pożyczył mi swoje recenzenckie egzemplarze Cienia Na Piasku i Królestw Grozy, oprócz radości związanej z zabawą za friko ogarnęły mnie wątpliwości. Przedtem grałem tylko w pierwszą część i nie wiedziałem, czy nieznajomość fabuły oraz brak doświadczonej postaci (o tym później) nie przeszkodzą mi w rozgrywce. Moje obawy okazały się nieuzasadnione – na początku książki zamieszczono streszczenie dotychczasowych wydarzeń, a fabuła stanowi zamkniętą całość.

Mimo tego Cień Na Piasku nawiązuje do poprzedniej w serii Otchłani Zagłady, w której to staczamy zwycięski bój ze zbuntowanym szlachcicem Baraką. Teraz władca pustynnego imperium Vassagonii, z którego pochodził możnowładca, pragnie ustabilizować sytuację polityczną. Wysuwa propozycję zawarcia w stolicy swego kraju traktatu pokojowego z Sommerlundem, ojczyzną Samotnego Wilka. Prosi też, aby sygnatariuszem była właśnie nasza postać. Prosta misja dyplomatyczna przeradza się w desperacką ucieczkę, gdy od razu po przybyciu na miejsce dowiadujemy się, że monarcha zmarł, a jego następca ani myśli pertraktować. O tym opowiada pierwsza z dwóch części, na jakie podzielona została gra. W drugiej natomiast usiłujemy zdobyć pewną wyjątkowo ważną relikwię, zanim zrobi to zły władca.

Czytając powyższy opis fabuły, można pomyśleć, że Samotny Wilk to seria sztampowych gier heroic fantasy, które porwać mogły tylko w zamierzchłych czasach, a dzisiejszemu czytelnikowi nie mają do zaoferowania niczego specjalnego. Skąd zatem niesłabnąca popularność serii, wciąż wznawianej i rozwijanej? Odpowiedź jest prosta. Joe Dever to po prostu dobry pisarz, tworzący interaktywne historie na naprawdę wysokim poziomie. Fabuła, choć niezbyt zawiła, obfituje w zwroty akcji i wciąga. Autor wprawnie operuje dynamiką, przetykając emocjonujące sceny walk i pościgów spokojniejszymi momentami. Gracz cały czas musi tez pozostać skupiony, bo błędne decyzje bywają opłakane w skutkach.

Kluczem do sukcesu serii jest też bardzo dobra mechanika. Nie przeszkadza ona w rozgrywce, jak to czasem bywa w słabszych paragrafówkach. Wręcz przeciwnie – pomaga wczuć się w postać i dodaje do gry ważny pierwiastek nieprzewidywalności, a razem z nim sporo emocji. Jej opis zacznijmy może od sposobu tworzenia naszego bohatera.

Jeśli graliśmy w poprzednie tomy, możemy kontynuować przygodę tą samą postacią, z jej wszystkimi statystykami i wyposażeniem. W innym wypadku tworzymy nową. Nie zajmuje to wiele czasu, bo większość charakterystyk losujemy (bez obaw, przy odrobinie szczęścia i rozsądku grę można przejść nawet największym słabeuszem). Od nas zależy jedynie wybranie Dyscyplin Kai, jakimi władamy. Są to specjalne umiejętności, które nasza postać zdobyła podczas szkolenia w Klasztorze lub w trakcie przygód. Niektóre dają nam przewagę w walce albo pozwalają regenerować zdrowie (polecam, bardzo przydatne), inne, np. Tropienie, przydają się jedynie w określonych sytuacjach. Po przeczytaniu każdego tomu Samotnego Wilka zdobywamy po jednej nowej Dyscyplinie, nieraz przydają się też w Cieniu Na Piasku przedmioty, które można zdobyć tylko w poprzednich częściach. Im więcej książek z serii zatem ukończyliśmy, tym dla nas lepiej. Całe szczęście, nową postacią również można pomyślnie ukończyć grę, nie jesteśmy więc zmuszeni zaopatrywać się w cztery poprzednie tomy.

Jak wiedzą wszyscy, którzy zetknęli się przedtem z grami Joe Devera, rolę kości pełni tu Tabela Liczb Losowych. To nic innego, jak zajmująca całą stronę siatka losowo rozrzuconych cyfr od wartości od 0 do 9. Wynik dobieramy, dotykając kartki na ślepo w przypadkowym miejscu tępą stroną ołówka. Po co takie rozwiązanie zamiast kości dziesięciościennej, spytają niektórzy? Primo – dla wygody. Umożliwia to prowadzenie rozgrywki w dowolnym miejscu, jedynie przy użyciu ołówka. Drugie primo – taki system nie jest do końca losowy, ponieważ prędzej, czy później zaczniemy zapamiętywać ułożenie cyfr. Powinno to czynić losowania nudnym, ale – zgodzę się z opinią wyrażoną przez Mikołaja w recenzji pierwszego tomu – paradoksalnie efekt jest odwrotny. Dzięki takiemu rozwiązaniu, w walce i przy testach liczy się nie tylko szczęście, ale i precyzja. Satysfakcja z pokonania silniejszego od nas przeciwnika jest przez to znacznie większa, niż gdyby była to wyłącznie kwestia szczęścia.

Skoro już przy walce jesteśmy, to jej system jest prosty, szybki i przyjemny. Przed starciem odejmujemy Zdolność Bojową przeciwnika od swojej. W każdej turze losujemy liczbę i w Tabeli Wyników Walki, znając oba współczynniki, dowiadujemy się, ile obrażeń otrzymał wróg, a ile my. Nieskomplikowane, a ile emocji gwarantuje!

Kończąc opisywanie mechaniki, napomknę jeszcze o pojawiających się w grze zagadkach. Nie są one zbyt trudne, lecz w swej pomysłowości stanowią miłe urozmaicenie rozgrywki.

Cień Na Piasku pochłania się niczym wciągającą grę komputerową. Niestety, gra kończy się szybciej, niż by się tego chciało. Częściowo okupione jest to dość dużą nieliniowością, ale fakt faktem, że paragrafów jest o wiele mniej, niż w takiej Ucieczce Przed Mrokiem (mowa o wydanej w Polsce wersji rozszerzonej). Rekompensuje to dodatek – dziewięćdziesięcioparagrafowa miniaturka Grobowiec Majhanów autorstwa Richarda Forda. Wcielamy się w niej w poszukiwacza przygód Tipasę Wędrowca podczas jego wspomnianej w części głównej wyprawy. Gra wykorzystuje tę samą mechanikę, co seria – nieco uproszczoną, ale wciąż dającą pewną swobodę w kreowaniu postaci. Podczas przygody napotykamy wszystko, czego spodziewać się można po pradawnym grobowcu ze świata fantasy: pułapki, magiczne potwory, a także zagadki. Te ostatnie są znacznie bardziej złożone, niż u Devera i potrafią zajać trochę czasu. Najciekawsza z nich wykorzystuje szachy. Jak więc widać, minigra jest dość urozmaicona i stanowi miłe dopełnienie głównej części. Jedyna jej wada to zdecydowany nadmiar czynników losowych.

No, prawie jedyna, bo oprócz tego występuje szereg błędnych odsyłaczy, które niestety pojawiają się w całym Cieniu Na Piasku. Dobrze przynajmniej, że żaden nie uniemożliwia ukończenia gry. Natrafiłem też kilkakrotnie na literówki i niezgrabności tłumaczenia, jak wystrzeliwujące ze ściany ostrza, naruszające „integralność pleców” gracza.

Pomijając pewne niedociągnięcia, Cień Na Piasku to bardzo udany tom serii Samotny Wilk. Fabuła, w której uczestniczymy, choć nieskomplikowana, nie pozwala oderwać się od interaktywnej lektury, a nieliniowość i dodatkowa minigra czynią gamebook żywotnym.

Michał Leon Ślużyński

Ocena: 8+/10
Tytuł: Cień na Piasku
Autor: Joe Dever
Seria: Samotny Wilk (tom V)
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Rok wydania: 2011
Do nabycia: w księgarniach lub oficjalnym sklepie wydawnictwa.

Jedna odpowiedź na „SAMOTNY WILK: CIEŃ NA PIASKU

  1. Pingback: NOWA RECENZJA – SAMOTNY WILK V | Masz Wybór

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *