Wojna inna niż wszystkie – gry paragrafowe w realiach Wielkiej Wojny

french_bayonet_charge

Gry paragrafowe zagościły w Polsce już dekady temu. Dzięki nim przenosimy się do krain i czasów, o których możemy poczytać jedynie w książkach – i choć nadal pozostajemy „jedynie” czytelnikiem, to tym razem jesteśmy uczestnikiem przedstawionych zdarzeń, a narrator powieści nie jest już naszym przewodnikiem po świecie – tylko naszymi nogami, rękami, uszami i oczami. Za resztę odpowiadamy sami.
W świecie gier paragrafowych istotne miejsce zajmują historie osadzone w konwencji fantasy, takie jak seria Samotny Wilk. Niewiele jest jednak gier, które pozwalają nam spojrzeć na świat takim, jakim jest naprawdę – a raczej był kiedyś.

Gamebooki osadzone w realiach historycznych – tematem tym już prawie trzydzieści lat temu zajęła się seria Wehikuł Czasu. To jednak były książki nastawione głównie na młodszego czytelnika – miały raczej charakter rozrywkowo-edukacyjny. Mogliśmy wcielić się w podróżnika w czasie, poznając najważniejsze postacie i zdarzenia w historii. Braliśmy w nich w pewnym stopniu udział, ale nie byliśmy kimś, kto był ich uczestnikiem z historycznego punktu widzenia – przybieraliśmy raczej formę widza, który mógł przemieszczać się pomiędzy pomniejszymi zdarzeniami czy miejscami, aby lepiej zrozumieć intrygę.

Generalnie, nie ma zbyt wielu gier paragrafowych, które wypełniają białe plamy kart podręczników do historii – gier, w których jesteśmy uczestnikiem wydarzeń, które dotykają osobiście naszej postaci. Ja proponuję odejście od tej utartej już, „fantastycznej” formy interakcji – chociaż na chwilę, na parę paragrafów czy decyzji – ale też nie tak daleko, jak mogłoby się nam wydawać. Na warsztat idzie mój ulubiony okres w dziejach świata – wojna, która wybuchała powoli i znienacka się zakończyła. Wojna, która miała zakończyć wszystkie wojny. Wielka Wojna.

chateauwoodLata 1914-1918 to wbrew pozorom okres bardzo dynamiczny. W czasie czterech lat wojny nastąpił ogromny postęp w technologii i taktyce wojennej. Przez pola bitew przewinęły się najróżniejsze typy broni, sposoby walk – statyczny, krwawy front zachodni i dynamiczny, nie mniej krwawy front wschodni, wojna w Alpach, w powietrzu, na morzu, w miastach i w domach propaganda ciągle wzywała młodzieńców do poświęcenia za swój naród. Wielkiej Wojnie nie sposób odmówić oryginalności – to jak się rozgrywała, jest jej najbardziej charakterystyczną cechą. Chodzi przede wszystkim o front zachodni i okopy. Wąskie korytarze, pełne szczurów, błota, w których śmierć czyha za każdym rogiem. Brzmi znajomo? No właśnie. Przekładając to na gry paragrafowe, możemy wyobrazić sobie bezkresne labirynty pełne niespodziewanych zasadzek i wrogów – zagubionych tak jak my. A co dalej? Ziemia Niczyja. Pas gleby, pokryty drutem kolczastym, rozerwany pociskami artylerii, nad którym czasem góruje postrzępiony kikut niegdyś pięknego drzewa. Taka Ziemia Niczyja nieraz była szeroka na jedynie kilkanaście metrów – wtedy żołnierze słyszeli rozmowy i śpiewy dobywające się z wrogich transzei. A skoro o rozmowach i śpiewach mowa – żołnierze często się rozumieli. Przed wojną wielu Niemców studiowało w Anglii – i na odwrót. Z początku dochodziło do sytuacji takich jak rozejm Bożonarodzeniowy w pierwszym roku wojny – żołnierze Brytyjscy i Niemieccy wyszli z okopów, aby pograć w piłkę, porozmawiać, dać sobie nawzajem prezenty… Jednak im dłużej toczyła się wojna, tym więcej okropieństw doświadczali walczący – nikt nie miał już ochoty na wspólne świętowanie. Z punktu widzenia gier paragrafowych, tematyka związana z działaniami frontowymi I Wojny Światowej to kopalnia pomysłów i doskonałe pole do popisu dla wyobraźni. Żołnierz jednego dnia rozmawia z przeciwnikiem, słucha opowieści o jego dziewczynie bądź żonie, a po kilku tygodniach jest zmuszony zatopić swój bagnet w jego piersi. A może spotkają się podczas patrolu na Ziemi Niczyjej? Co wtedy zrobi nasz bohater? Co jednak, jeśli żołnierze słyszeli śpiew we własnym języku wydobywający się z wrogiej pozycji?

verSzczególne miejsce w działaniach wojennych mieli Polacy. Nasi rodacy walczyli w niemal wszystkich armiach i na wszystkich frontach Wielkiej Wojny – umierali w błotach Flandrii, wykrwawiali się nad Sommą… Prawdopodobnie najkrwawszą dla Polaków bitwą w historii była bitwa pod Verdun – francuską twierdzą. Wszystkie te znane miejsca są zlokalizowane przede wszystkim w Europie Zachodniej.
Jeśli jednak spojrzymy na mapy, z łatwością zobaczymy, że ziemie dzisiejszej Polski również przecinał front – front wschodni. W wielu naszych lasach, podczas wycieczki można ujrzeć zarysy wężowatych okopów lub stanowisk artyleryjskich a także natknąć się na małe, opuszczone cmentarze wojenne. Polacy, będąc wcielanymi do armii cesarstwa niemieckiego i armii carskiej, nie raz byli zmuszani do wbicia bagnetu w pierś rodaka. Wyobraźmy sobie – jakie to uczucie, walczyć z wiarą w wolną i niepodległą Polskę, słysząc równocześnie, jak trafiony przed chwilą wróg odmawia pełnym niewyobrażalnego bólu głosem modlitwę „Ojcze nasz”? A Adam Mickiewicz pisał lata wcześniej: „O wojnę powszechną prosimy cię, Panie”. Wojna nadeszła.Dlatego właśnie myśląc o Polakach w Wielkiej Wojnie, nie możemy ograniczać się do Legionów Piłsudskiego – Legioniści odmówili złożenia przysięgi wierności armii Austro-Węgierskiej w 1916 roku – a wojna miała trwać jeszcze dwa lata. Polacy ginęli dalej.

Pozostając w tematyce frontu wschodniego – realia walk na terenach Polski diametralnie różnią się od tych z zachodu – owszem, tu też występowały okopy, jednak z racji rozciągłości tego frontu nie były one tak rozbudowane jak na polach Francji. Front był dynamiczniejszy – sukcesy i porażki mierzyło się nie w metrach, lecz w kilku, kilkudziesięciu czy nawet kilkuset kilometrach.
Znając klimat i charakter Wielkiej Wojny, można podjąć próbę przeniesienia go na pole paragrafowe.

somJedną z charakterystycznych cech walk z okresu 1914-1918 były sytuacje z minimalną szansą na przeżycie. Piechur z okopu wysyłany był prosto pod lufy nieprzyjaciela. W oblężonej twierdzy – mógł czekać na śmierć. Załoga ostrzeliwanego sterowca mogła liczyć, że uda im się uciec, lub zginąć w płomieniach bądź spadając kilka kilometrów i rozbijając się o ziemię. Mogłoby się wydawać, że z racji tego, iż wcielamy się w żołnierza, mamy ograniczone możliwości. Nic bardziej mylnego. Wbrew pozorom, przemierzając Ziemię Niczyją możemy chować się w lejach, za drzewami, drutem kolczastym a nawet zwłokami poległych… W czasie wojny wypracowano różne techniki szturmu – żołnierze biegli zygzakami, używali granatów, artyleria prowadziła ogień kilka metrów przed swoimi oddziałami, dając im zasłonę. Atakowano w maskach przeciwgazowych – wypatrując wroga w obłokach zabójczych oparów. Każdy taki, powiedzmy, modyfikator walki wpływał na jej przebieg. Po walce wielu żołnierzy zostawało na polu bitwy – ranni lub przygwożdżeni ogniem nieprzyjaciela. Na Ziemi Niczyjej dochodziło do starć, kiedy obie strony wypadały z transzei i ścierały się na szczątkach swoich towarzyszy. Ważną rolę mieli też dowódcy – musieli odpowiednio poprowadzić swoje oddziały, aby osiągnąć cele natarcia. Jednak nie łudźmy się – szanse przeżycia na otwartym polu, będąc pod ostrzałem – były bardzo małe.

W Wielkiej Wojnie możemy znaleźć się też w oblężonej twierdzy, zewsząd otoczonej i ostrzeliwanej przez nieprzyjaciela. Wśród wielu żołnierzy rodziły się wątpliwości – walczyć dalej, czy może się poddać? Jeśli będziemy walczyć, to czy zginiemy? A jeśli się poddamy – zabiją nas tak, jak mówi propaganda? Czy trafimy do obozu gdzieś we wrogim kraju? Takie trudne wybory to doskonały materiał dla gry paragrafowej.

Wracając jeszcze do osadzenia gry w konkretnym czasie – oczywiście nie muszą to być zdarzenia prawdziwe, co więcej, można pokusić się o dodanie nutki fantastyki – w końcu Herbert West, znany czytelnikom z noweli Reanimator H.P Lovecrafta prowadził swoje eksperymenty we Flandrii, właśnie podczas Wielkiej Wojny… Co zrobiłby żołnierz, który odkryłby efekty takich badań? A gdyby z okopów nieprzyjaciela wyszły… trupy? Takie zdarzenie nawet nie musi odbiegać od rzeczywistości! W 1915 roku, kiedy Niemcy oblegali rosyjską twierdzę Osowiec, na broniących się wypuszczono gaz bojowy. Prusacy byli pewni, że przeciwnik jest martwy. Jakież było ich zdziwienie, kiedy na wprost nacierających oddziałów wyszli kaszlący krwią, kawałkami płuc, śmiertelnie poparzeni, ale wciąż jeszcze żywi Rosjanie!
Jeśli chcemy ukazać konkretne zdarzenia historyczne, po prostu umieśćmy w nich postać gracza. W każdym opracowaniu książkowym opisującym działania wojenne, za ich opisem kryją się setki czy nawet tysiące historii – pełnych bohaterstwa, oddania, przyjaźni, strachu, bólu i rozpaczy.

Jeśli ten tekst wyda się komuś interesujący, to mam nadzieję, że zachęci także do próby stworzenia nawet krótkich paragrafówek. Każda z nich będzie wypełnieniem kolejnych białych plam w historii – losów tysięcy młodych, dzisiaj już niemal zapomnianych żołnierzy, które możemy zapełnić przynajmniej naszą wizją.
Miłego pisania!

Wojciech Kowalczyk

Możliwość komentowania jest wyłączona.