WYWIAD Z DAWIDEM MARCINKOWSKIM

Niniejszy artykuł pierwotnie ukazał się w marcu 2011 roku w drugim numerze magazynu Masz Wybór.

SufferrosaPoster
Dawid Marcinkowski to autor filmu interaktywnego Sufferrosa, który w 2011 otrzymał prestiżową nagrodę The Webby Awards w swojej kategorii.

Skąd pomysł, żeby nakręcić film interaktywny?
Na początku lat 2000 zająłem się interaktywnym i wideoklipami. W 2002 zrealizowałem Smolik Attitude Webeo a w 2004 Somedy on The Misty Island dla Małgorzaty Walewskiej. Dzisiaj to trochę vintage, ale wtedy był to szczyt możliwości internetu. Obydwie realizacje pomimo że podporządkowane muzyce, opowiadały również historie (w Smolik Attitude po raz pierwszy pojawia się Carlos i Rosa von Braun, a w Someday…dziennikarka Karen Kane, również obecna w Sufferrosie).Od narracyjnych wideoklipów do dłuższej formy było już blisko.

Dlaczego taka forma przekazu?
Pociąga mnie koncepcja labiryntu. Sufferrosa, a dokładniej klinika profesora von Brauna, jest filmowym labiryntem. Nie ma tu mapy, nie ma możliwości, aby widz nie zabłądził. Od niego zależy jak długo będzie przebywał w tym świecie, ma też całkowitą swobodę nawigacji. Koncepcja ta stoi w całkowitej opozycji do klasycznego modelu linearnego kina.

Dlaczego skupił się Pan na potępieniu współczesnego przemysłu zarabiającego na upiększaniu kobiet?
Krzysiu Ibisz i jemu podobni dowodzą, że nie jest to przemysł zarabiający tylko na kobietach. Myślę też że jest to przemysł odmładzania, a nie tylko upiększania. Żyjemy w starzejącym się świecie, w którym rośnie histeria na punkcie młodego wyglądu. Jedna z bohaterek Sufferrosy Cindy Wildenstain (inspirowana Catwoman Jocelyn Wildenstain) mówi: Nie chcę zestarzeć się z godnością, będę robić liftingi, aż moje uszy zetkną się ze sobą. Koszmarnie ponaciągany, z nienaturalnie bujną czupryną Al Pacino jest tego dołującym symbolem. To ponura, dosłowna interpretacja słów Mae West: You’re never too old to become younger.

Na czym Pan się opierał zakładając, że kult piękna jest ucieczką przed świadomością śmierci?
Starość została wyparta z mediów. Nie jest trendy. W Polsce może nie jest to aż tak widoczne jak w Ameryce. Tak jak mówiłem wcześniej paradoks naszych czasów polega na tym, że przybywa ludzi starych i bogatych, którzy chcieliby młodo wyglądać. Wiele gwiazd uważało przez długi czas, że kolejne operacje odmładzające (dosłownie) uchronią je przed starością. Ironia polega na tym, że pionierzy tego typu myślenia albo się rozsypali (Michael Jackson), albo właśnie się rozsypują (Cher). Niema więc ucieczki, ale fajnie jest mieć złudzenia.

Czy planuje Pan w przyszłości podobny projekt?
Od dużej wytwórni amerykańskiej dostałem propozycje rozwinięcia historii Miranda Komando (jeden z wątków Sufferrosy, terrorystycznego ugrupowania niszczącego kliniki chirurgii plastycznej).

Wywiad przeprowadził Mikołaj Kołyszko

Możliwość komentowania jest wyłączona.