WYWIAD Z PIOTREM STANISZEM

Na początku grudnia pisaliśmy Wam o zmianie koncepcji prowadzenia naszej działalności i przejściu w tryb publikowania materiałów na naszej witrynie internetowej. W związku z tym wszystkie materiały zebrane na potrzeby numeru 8 są regularnie, w połączeniu z nowymi, publikowane. Tematem przewodnim #8 mieli być Słowianie, dlatego też dziś publikujemy wywiad z Piotrem Staniszem, który przybliżył nam funkcjonowanie wczesnośredniowiecznych grup rekonstrukcyjnych.

Tematykę słowiańską podjął też komiks 966 pióra Grabarza (autor postanowił pozostać anonimowy, więc uszanowaliśmy jego decyzję).

Piotr (Spitygniew) Stanisz – starszy drużynnik, wojownik, obecnie pełniący funkcje starosty w Bractwie Rycerzy Ziemi Sanockiej (Drużyna Lędziańskich Wiciędzy „Watra”)

O sobie: Przybywam z grodu Horodyszcze mieszczącego się w Sanoku. Sanockie bractwo chlubi się piętnastoma latami działalności, inne bractwa mają zazwyczaj od czterech do sześciu lat istnienia. Obecnie mieszkam w grodzie Kraka, wielkiego władcy Wiślan.. Duża część mojego bractwa przestała zajmować się rekonstrukcją z różnych względów i z licznej grupy zostało raptem kilka osób. Aby nie dopuścić do całkowitego rozpadu, musiałem wziąć sprawy w swoje ręce. Na dziś pode mną znajduje się jedynie czterech wojowników z dziesięciu osób, w tym również cztery kobiety. Za czasów świetności potrafiliśmy wystawić do boju ponad trzynaście osób. W bractwach różnie się określa przywódcę: od nazw takich jak wódz, jarl (dla Skandynawów), posadnik (dla Słowian), kniaź (dla Rusów) czy też chagan (dla Chazarów czy innych plemion koczowniczych). Występują również określenia jak władyka czy też starosta jako określenie funkcji zarządcy.

Jak oceniasz zainteresowanie rekonstrukcją historyczną w Polsce?
W ostatnich latach zainteresowanie rekonstrukcja historyczną jest coraz większe, można to zauważyć w ilościach drużyn, które niedawno powstały i zaczęły swoją przygodę z rekonstrukcją. Dodatkowo do niedawna modnym było odtwarzanie jedynie wieków IX-XI oraz wieku XV. W obecnym czasie grupy, czy też bractwa odtwarzają wszystkie epoki, począwszy od Rzymian, a kończąc na Sarmatach.

Kiedy zacząłeś swoją przygodę z rekonstrukcją?
Bardzo dobrze pamiętam moje pierwsze spotkanie, a raczej trening, w bractwie, na który przyszedłem; był to początek września 2003 r. Było to stosunkowo bardzo dawno, kiedy to w Polsce istniało kilka do kilkunastu bractw. W tym czasie była bardzo niska znajomość tematyki, pożyczało się książki, oglądało ryciny, ciężko było zdobyć jakiekolwiek materiały, instrukcje lub porady jak to miało wyglądać. Obecnie jest internet, parę kliknięć i mamy wszystko, co jest nam potrzebne.

Dlaczego wybrałeś właśnie wczesne średniowiecze?
We wczesnym średniowieczu jest większa dowolność postaci niż tylko rycerz, jak w XV w. Poza tym koszt zakupu pancerza XV wiecznego jest o wiele droższy niż strój i opancerzenie wojownika z wczesnego średniowiecza. Oczywiście, jeżeli ktoś robi rekonstrukcje porządnie, to koszt kolczugi nitowanej wynosi od 1500 do nawet 6000 zł.

Czy w krajach takich jak Rosja lub Ukraina istnieje więcej grup zainteresowanych odtwarzaniem wczesnego średniowiecza?
Czym bardziej na wschód, tym więcej grup z wczesnego średniowiecza, jest ich więcej, ponieważ łączy się to z ich kulturą i początkami państwa ruskiego, kiedy to skandynawscy osadnicy częściowo skolonizowali tereny obecnej Rosji.

Jakie jest szacunkowy koszt zakupu lub wytworzenia pełnego uzbrojenia dla woja?
Koszt stroju podstawowego, kiedy to nie musimy się za niego wstydzić, to suma ok. 300 zł (kiedy potrafimy szyć), oddając to do krawcowej, ok. 600zł. Natomiast uzbrojenie wojownika to cena rzędu już 1000 zł. Topór 70 zł, miecz 400 zł, hełm minimum 200 zł, kolczuga od 100 do 300 zł. No i kaftan pikowany pod kolczugę (inaczej przeszywanica) 100-300 zł. Oczywiście ceny są bardzo różne, bo hełm za 200 zł jest spawany z dwóch części blachy a taki sam hełm tylko, że kuty (bardziej historyczny), to cena od ok. 600 do 900zł

W jaki sposób dbacie o wierność broni i strojów z realiami epoki?
Całe nasze oporządzenie jest wierne ze znaleziskami, jakie zostały odkryte przez archeologów. Nie ma tutaj miejsca na tak zwane wariacje, czyli robienie czegoś, co nie zostało odkryte lub potwierdzone archeologicznie przez archeologów i historyków.
Dodatkowo, jeśli umawiamy się na „robienie” wczesnego średniowiecza, to nie ma mowy, by ktoś miał hełm np. z XV w.

Ochotnicy, którzy wstępują do bractw lub stowarzyszeń, to raczej entuzjaści historii czy fantastyki?
Fascynacja zaczyna się od broni, np. miecza. Również interesujący dla ludzi jest etos wojownika. Odtwórstwo przyciąga również jako coś mało spotykanego w naszej kulturze. Jest tyle samo fanatyków fantasy, co i historii, najczęściej są to osoby mające te same zainteresowania. Przypomniana mi się historia sprzed kilku lat, kiedy to po obejrzeniu Wiedźmina przyszło do naszego bractwa trzech chłopaków chcących odtwarzać wiek, w którym był umiejscowiony Geralt z Rivii.

Czym różni się bractwo rycerskie od stowarzyszenia?
To tylko nazwy, stowarzyszenie jest bardziej formalne i ukazuje nam bardziej prawny aspekt. Jesteśmy zarejestrowani w rejestrze sądowym i widniejemy pod tym terminem. Określenie mianem bractwa jest bardziej pospolite, gdyż nie trzeba się rejestrować i bardziej przenosi nas w struktury feudalne wieków średnich.

Jak wygląda zainteresowanie rekonstrukcją wczesnośredniowieczną w Polsce na tle innych krajów?
Tak, jak już wspomniałem wcześniej, widać o wiele więcej drużyn ze wschodu niż z zachodu. W Polsce mamy do czynienia z państwami ościennymi, jak i Skandynawami. Raz w roku jest organizowany festiwal na wyspie Wolin, gdzie zjeżdżają się drużyny z całego świata, by wspólnie walczyć na polu bitwy, w 2011 r. było tam ponad pięciuset wojowników.

Jak myślisz, co takiego sprawia, że ludzie decydują się żyć jak ich przodkowie sprzed setek lat?
Najczęściej w odtwórstwie znajdziemy ludzi z pasją, którzy wiedzą, dlaczego to robią – chęć poznania innego świata jest głównym atrybutem, kiedy to możemy wcielić się w inną postać niż ta, którą jesteśmy obecnie. Przez taką zabawę możemy zapomnieć o codziennych troskach i zmartwieniach.

Dziękuję za wywiad.
Sława!

Z Piotrem Staniszem rozmawiał Beniamin Muszyński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *