Choose Cthulu: W Górach Szaleństwa – recenzja

Drugi tom serii Choose Cthulhu zabierze nas w krainę wiecznego lodu Antarktydy i przedwiecznego horroru czyhającego podeń. Przyszykujcie ciepłą odzież wierzchnią, zaopatrzcie się w zapasy melisy i pochylmy się razem nad kolejną grą inspirowaną prozą Howarda Philipsa Lovecrafta!

Recenzencka intuicja pozwoliła mi nie mieć styczności z powieścią Lovecrafta, której tytuł nosi gra Rikera, co pozwoliło mi podejść do spraw ze świeżym spojrzeniem (w wypadku Zewu Cthulhu, tytułowe opowiadanie i zbiór były mi znane). Trudno mi ocenić, na ile historia wyprawy animowanego przez nas protagonisty na Antarktydę na spotkanie kosmicznego horroru pokrywa się lub rozmija z tą zawartą w tekście źródłowym. Choć jestem pewny, że nie wyłapałem przez to licznych nawiązań, jednocześnie okazało się to nie być wielkim problemem; odczułem, że gra bazuje na nich w znacznie mniejszym stopniu, niż uprzednio.

W wypadku Zewu, odniesienia do lovecraftowskiej prozy były dla mnie o tyle problematyczne, że odebrałem je trochę tak, jakby stanowić miały wartość same w sobie i zwalniać autora z odpowiedzialności za napisanie naprawdę wartościowego gamebooka. Pewną szczególnie irytującą tego formę stanowiły częste opisy „niepojętego, kosmicznego koszmaru” i innego „popadania w obłęd” bez jednoczesnego stworzenia przekonującej atmosfery, dzięki którym takie słowa nie byłyby tylko pustymi memami. Tutaj nie odniosłem wrażenia, jakby odniesienia do lovecraftowskiego lore miały za zadanie sztucznie wzbudzić we mnie emocje. W miejsce ocierających się o pastisz epitetów o obłędach i koszmarach, doświadczyłem faktycznie niepokojących sytuacji; spotkałem dziwaczne istoty, które budziły lęk w kontekście historii, a nie tylko dlatego, że „popatrz pan, ośmiornica wyłazi z wody, tak jak u Lovecrafta!!1”. Mówiąc krótko, fabuła broniła się sama przez się, a znajomość prozy Samotnika z Providence nie była wcale niezbędna, by się nią cieszyć.

Duży wpływ na moje doświadczenie historii miała jej przemyślana i kreatywna konstrukcja. Zabawa w Zewie stosunkowo szybko przemieniała się w odkrywanie różnych kreatywnych złych zakończeń, gdy już odkryliśmy to „właściwe”, co nie zajmowało za dużo czasu. Tutaj także mamy do czynienia z wyróżnionym swoim miejscem na końcu książki „dobrym” zakończeniem. Nie zabraknie też kreatywnych „złych” finałów do odkrywania, gdy już ukończymy główny wątek. Ten jest jednak tym razem nieco dłuższy, mimo podobnej objętości książki – konstrukcja gry jest trochę bardziej liniowa, co wyszło jej moim zdaniem na dobre. Nadaje to Górom Szaleństwa naturalny rytm, pozwalając akcji rozkręcać się bardziej stopniowo. Powolne i detektywistyczne początki płynnie przemieniają się w coraz bardziej frenetyczne zetknięcia z kosmicznym horrorem.

Choć gra nie ma typowej mechaniki, to różne zastosowane rozwiązania w udany sposób pozwalają Rikerowi budować atmosferę, znakomicie integrując się z fabułą. Gdy eksplorujemy tytułowe góry, faktycznie możemy swobodnie przemieszczać się po pewnym obszarze – nie na tyle zdradliwym, by zasadne było rysowanie mapki, na tyle jednak dużym, byśmy mogli odczuć klimat eksploracji, wyprawy. W jednym z kluczowych momentów musimy też rozwiązać zagadkę, której rozwiązanie doprowadzi nas do właściwego paragrafu. Niejednokrotnie spotykałem się z sytuacjami, gdy takie łamigłówki były zbyt trudne, przekombinowane – tutaj natomiast osiągnięto idealny w moim odczuciu balans pomiędzy prostotą a koniecznością pogłówkowania i zrobienia krótkich notatek (bardzo spodobał mi się nota bene zabieg, wskutek którego paragraf stanowiący jedną z możliwych błędnych odpowiedzi po prostu nie istnieje). Zagadka jest naprawdę udana; jej rozwiązanie nie było ani bardzo trudne, ani bardzo łatwe, za to dało mi dużo satysfakcji.

W górach szaleństwa to naprawdę wciągająca i klimatyczna gra książkowa, którą polecić mogę z czystym sumieniem nie tylko wielbicielom Lovecrafta. To nie tylko fan service, ale pozycja broniąca się siłą własnej fabuły i rozwiązań, której lektura dała mi sporo radości wykraczającej poza komfort obcowania z nieznanym i lubianym.

Michał Leon Ślużyński

Tytuł: W górach szaleństwa
Autor: Edward T. Riker
Seria: Choose Cthulhu (tom II)
Wydawnictwo: Black Monk
Rok wydania w Polsce: 2021

O książkach, w których Ty jesteś bohaterem!