Sorcery!

Jeśli jest granica pomiędzy grą paragrafową a nieliniową, wielowątkową powieścią z setkami, jeśli nie tysiącami wyborów, to Inkle notorycznie ją przekracza, publikując kolejne gry z serii Sorcery czy hitowego 80 Days.

Konwersja starej serii spod szyldu Fighting Fantasy, czy już gra nią tylko inspirowana? Gra paragrafowa, czy sandbox? Wydarzenia dostosowujące się dynamicznie do każdego wyboru w grze? Ale jak to? Tak to właśnie – oto Sorcery. Personalnie uznawana przeze mnie za najlepszą z dostępnych na telefony i komputery grę będącą adaptacją klasycznej paragrafówki.

Historia czteroczęściowej serii opowiada historię bezimiennego bohatera bądź bohaterki (nazywanego Analanderem ze względu na jego pochodzenie z tejże krainy) pokonującego kolejne etapy trudnej, acz nieuniknionej wyprawy mającej na celu odzyskanie niejakiej Korony Królów z rąk złego maga w twierdzy Mampang. I choć brzmi to na kolejną opowieść o ratowaniu świata, to jednak wewnętrzne cele bohatera, to jak wykorzysta fakt zdobycia Korony majaczącej gdzieś na horyzoncie, to wszystko definiujemy sami podczas gry.

Po świecie poruszamy się przesuwając ‘pionek’ postaci od jednej niebieskiej flagi do drugiej – napisy na owych informują o tym, dokąd się udajemy bądź co się z nami dzieje. Po pokonaniu drogi czytamy tekst, często obfitujący w bardzo wiele odgałęzień. Ogromną ilość contentu łatwo ominąć przy pierwszej rozgrywce, ponieważ nie da się w ciągu jednej sesji zwiedzić każdego zakamarka świata.

W świecie Sorcery płynie czas, mamy więc dzień i noc, potrzebę jedzenia i snu, wpływające na ogólną kondycję postaci. Nasz bohater dysponuje 48 zaklęciami, które możemy w każdym momencie sprawdzić w pięknie stworzonej księdze. Ich rzucanie odbywa się w odpowiednich momentach poprzez wybranie trzech liter przynależących do danego czaru – jest to intuicyjne i proste, a dodaje naprawdę wiele frajdy. Niektóre zaklęcia wymagają posiadania danego przedmiotu, inne – utraty zdrowia. Jednak zawsze, gdy pojawi się okazja do rzucenia czaru, możemy mieć pewność że dostaniemy co najmniej kilka możliwości, które wpłyną korzystnie na grę, lub też przyczynią się do zabawnych lub tragicznych konsekwencji.

Podczas starć z przeciwnikami, których możemy napotkać na swojej drodze (jednakże dla wtajemniczonych w grę – istnieje możliwość przejścia, jak sądzę, każdej części bez machnięcia mieczem), gra wykorzystuje specyficzny, acz prosty w obsłudze system. W swojej turze gracz przesuwa postać w stronę przeciwnika – im dalej ją przesunie, tym mocniejszy zada cios. Jednak jeśli wróg zada jeszcze potężniejsze obrażenia, to nasz bohater nie tylko nie wyrządzi mu krzywdy, ale i sam straci sporo punktów życia. Możliwe jest też blokowanie. A nad tym wszystkim czuwa proceduralnie generowany system opisów, z którego można wywnioskować jakie zachowania będzie za chwilę przedstawiał przeciwnik.

Część pierwsza jest najbardziej liniowa – a jednak składa się z kilkuset paragrafów i tym samym możliwości. Druga – dziejąca się w ogromnym (jak na taką grę) mieście – to już całkowita niemal nieliniowość. Jak to wszystko działa?

Każde zachowanie bohatera, każda czynność, wszystko ma jakiś wpływ na to co może w przyszłości napotkać. Tak, gra w swojej otwartości przedstawia bardzo głębokie KONSEKWENCJE. Ratując skórę komuś w części pierwszej gry, możemy na tym zyskać lub stracić 30 godzin rozgrywki później.

Bohatera można importować z całym dobytkiem i decyzjami z części do części. To tu gra rozwija skrzydła, bo tym samym każdy kolejny fragment Sorcery tworzy spójną całość z poprzednim, tworząc z niej grę mobilną na wielką skalę. Twórcy już od części pierwszej pokusili się na pododawanie wielu elementów od siebie, tylko bazując na wykorzystanej prozie Steve’a Jacksona.

Cena (20 zł) w Google Play nie zachęca jak na grę mobilną, podobnie kwestia wykupienia dwóch, albo wszystkich czterech części – jednak jest to naprawdę potężna i rozbudowana paragrafówka, która niesamowicie zawyżyła moje oczekiwania względem nich jako takich.

Widać, iż Sorcery było przygotowane przede wszystkim z myślą o telefonach – cały interfejs znajduje się w zasięgu palca, jest duży i wyraźny, nie utrudnia gry ani nie wymaga posiadania wyświetlacza tabletowej wielkości.

Grafika i muzyka to też swoiste dzieło sztuki. Dźwięki otoczenia zmieniają się wraz z tym gdzie przebywamy, a począwszy od części drugiej – wiele budynków i podziemi dostało swoje osobne mapy. Must have dla każdego fana gier paragrafowych.

Ostatnia, czwarta część Sorcery stanowi zwieńczenie historii podróży w celu odzyskania Korony Królów. Jak już pisałem wcześniej, Sorcery w częściach pierwszej i drugiej dowiodło jak bardzo można rozwinąć myśl gry paragrafowej i przenieść jej odbiór na wyższy poziom bez utraty pierwotnego ducha rozgrywki.

Jednak to część trzecia przebiła pozostałe dwie w kwestiach objętościowych (a właściwie to wszystkie gry Inkle jakie powstały dotychczas). Twórcy zaszaleli, dodając jeszcze więcej od siebie niż w poprzednich odsłonach. Grafika i system gry pozostały mniej-więcej bez zmian, jednak do dyspozycji gracza tym razem został oddany całkowicie otwarty świat. To już nie jest „skręć w lewą uliczkę, w prawą, albo się cofnij” teraz to raczej cały wykaz kierunków świata w których możemy iść.

Na dodatek część trzecia oferuje zabawy z czasoprzestrzenią – za pomocą specjalnych teleskopicznych urządzeń na mapie oświetlamy skrawki świata do czasu sprzed wielu lat. Technicznie rzecz ujmując rozszerza to obszar gry niemal dwukrotnie. Ponadto teraz każdy dzień kończy się podsumowaniem dokonań bohatera. Klimat również uległ lekkim zmianom, zrobiło się mniej przyjaźnie, mroczniej. Miało to, jak sądzę, na celu oddanie grozy i wagi misji powierzonej głównemu bohaterowi.

Kiedy już uporamy się z trzecią częścią, czas na ostatnią, czwartą.
Większość z niej dzieje się na terenie twierdzy Mampang, która stanowi miejsce bytowania legendarnej Korony do której dążyliśmy przez poprzednie części (chyba że zaczynamy od razu od czwartej). I tak jak dotychczas mogliśmy cofać czas w poprzednich częściach i próbować przejść grę inaczej, tak w siedzibie złego maga… nie możemy. Co nie wyklucza rozpoczynania gry od różnych momentów w przypadku śmierci, jednak bez spoilerów. Teren jest mniejszy od tego z części trzeciej, oferuje jednak masę tajemnych zakamarków i zdaje się zapewnić równie długą grę co poprzednia odsłona.

Samo zakończenie moim zdaniem bardzo pasuje do jej całości – jednak nie będę przybliżać szczegółów, by nie zepsuć nikomu zabawy. Warto dodać że mapa gry została wykonana w nieco bardziej zauważalnym 3D, by oddać wielkość twierdzy.

Jeśli ktoś chciałby kupić tylko jedną część Sorcery i na niej poprzestać, to miałby nie lada problem. Z jednej strony każda z nich oferuje równie ciekawy i bogaty gameplay, z drugiej – potęga tej gry to wszystkie jej części razem wzięte.

Jednak dla mnie Sorcery 3 i 4 to ukoronowanie całego dorobku Inkle i Steve’a Jacksona – a co z tym idzie więcej wyborów, więcej zaklęć, więcej dziwnych, absurdalnych momentami wydarzeń, więcej wszystkiego.


Piotr Kozioł

Ocena: 10/10
Testowane na: android
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.inkle.sorcery1
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.inkle.sorcery2
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.inkle.sorcery3
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.inkle.sorcery4

Możliwość komentowania jest wyłączona.